syrop z kwiatów czarnego bzu

Witam serdecznie Każdego, kto tu kiedyś zajrzy:) Mam nadzieję, że sama zacznę tu częściej bywać:)

Od zeszłego roku, dokładnie od marca 2017r. jestem szczęśliwą posiadaczką małego kawałka ziemii, czyli działki rekreacyjnej. I tak mnie pochłonęła ta „rekreacja” na tych niecałych 500m2, że od momentu założenia bloga nie dodałam ani jednego wpisu:) Czas nadrobić zaległości! Na szczęście porobiłam trochę zdjęć i dzięki temu będę mogła udokumentować, że się nie obijałam;)
Ci z Was, którzy od zawsze marzyli lub nadal marzą o kawałku swojego ogrodu, doskonale wiedzą jak czasochłonna jest ta zabawa. Jednak daje tyle radości, że wszystko inne idzie w odstawkę;) Ale o tym w kolejnym wpisie. W między czasie były już truskawki i kilka innych przysmaków, które goszczą u nas na chwilę i jedyne co możemy zrobić, to zatrzymać je na dłużej w słoikach. I to właśnie jest temat na dzisiaj, gdyż nie chcę go pominąć. Nie będę opisywać jakie przetwory porobiłam  z truskawek, bo tego jest raczej dużo i myślę, że każda z nas ma już swoje ulubione przepisy. Chciałabym jednak zachęcić i przekonać do robienia syropu z kwiatów czarnego bzu!

Dla mnie i moich dzieci jest to nasz „niezbędnik”. Przypomina mi smak wakacji spędzanych w dzieciństwie na wsi. Zimą dodajemy go do herbaty, latem robimy pyszną lemoniadę. Jest ona zdrową alternatywą do kupnych soków i zwykłej wody (jeśli ktoś nie lubi).

Czarny bez kwitnie w zależności od pogody pod koniec maja, początek czerwca. Myślę, że zdecydowana większość kojarzy białe baldachimy kwiatów o intensywnym zapachu. Oczywiście zbieram te, które rosną daleko od jezdni.

 

Składniki na jedną porcję:

-zrywam 40 baldachimów kwiatów czarnego bzu bardzo mocno rozwiniętych ale nie przekwitających, mają najwięcej pyłku. Nie myję ich tylko albo rozkładam na ściereczkę albo zawieszam jak na zdjęciu i czekam aż spokojnie powychodzą sobie wszystkie żyjątka:)

dwa litry wody

sok wyciśnięty z 5 cytryn

cukier, jedni dają go dużo i syrop wychodzi baaaardzo słodki i gęsty,
ja daję około 1/2 kg na taką porcję i spokojnie wytrzymuje zimę
(jeśli wcześniej nie zniknie:))

 

Wykonanie:

Kiedy już wszyscy niechciani goście powychodzą z kwiatków, odcinam je nożyczkami od łodyżek (podobno są gorzkie). Kwiaty zalewam wrzątkiem i odstawiam na całą noc. Następnie przecedzam do garnka i dodaję sok z cytryn i cukier. Mieszam i podgrzewam do rozpuszczenia cukru, doprowadzam do wrzenia i dalej nie gotuję. Gorący natychmiast przelewam do wyparzonych słoików. Zakręcam i odstawiam do góry dnem aż ostygną.

Tak przygotowany syrop smakuje wyśmienicie, jest bardzo zdrowy i wytrzymuje w słoikach do zimy. Latem rozcieńczamy z wodą i dodajemy listki świeżej mięty. Lemoniada gotowa!!! Smacznego:)